03 grudnia 2022

 Dziś obudziłam się w bieli, padało w nocy i prószy teraz. Trzeba wyjść na codzienny spacer.

Wczoraj zadzwoniłam do mamy. Byłam ciekawa jak z zapasami które zostawiłam. Wcześniej już wiedziałam, że zupa pozostawiona w porcjach została skonsumowana. Pozostały jeszcze słoiki. W trakcie rozmowy zajrzała do zapasów i okazało się, że znikają zawartości słoiczków. Bardzo mnie to cieszy. Więc nie jest tak, że mama nie chce jeść. Moja mama jest bardzo leniwa by sobie coś ugotować. Nawet ziemniaków nie chce jej się ugotować. Trudno. Bywam u niej średnio co 4, 6 tygodni, więc nie pozostaje mi nic innego jak jeździć z zapasami słoikowymi. 

Chodziła za mną już od dawna ryba w zalewie. Kiedyś robiłam tak pstrąga. Teraz umyśliłam sobie że zrobię w takiej zalewie świeżego śledzia, no może nie całego tylko świeże płaty śledziowe nie solone. Zresztą bardzo lubię smażonego śledzia. Wczoraj zatem w końcu zakupiłam, pocięłam go w mniejsze kawałki, tak jeden płat na cztery części. Posmażyłam, zrobiłam zalewę. Do zjedzenia na bieżąco w salaterkę, a resztę w słoiki. Zapasteryzowałam. Dziś na śniadanie smakowałam. Dla mnie bomba. Zobaczymy co powie mama. Nie lubi ryb, albo może lubi, tylko te ości. Ten śledź jest bez grzbietu, a w zalewie cienkie ości zmiękną. Zresztą jest ich tak niewiele. Teraz muszę jeszcze coś wymyśleć w słoiki. Chyba wygrają klopsiki w sosie pomidorowym. Można je przecież zjeść z pieczywem, lenistwo mojej mamy. Pierogi muszę zrobić, z kapustą i grzybami. Te jednak będę robić u mamy. Jak ja nie lubię się uaktywniać w kuchni, ale jak mus to mus. Musem jest zakupienie dziś dodatkowego śledzia bo mi zostało zalewy, a ja nie należę do osób marnujących żywność.

Dobrze, że mus nie dotyczy mojej chęci życia. Kocham życie i zabieram swoje tyły na spacer, by nie rozrosły się  do rozmiarów mnie nie zadawalających.

1 komentarz:

  1. Uuuuuuch! Smażone śledzie są pycha! Narobiłaś mi smaku! A co do Twojej Mamy - to dobrze, że to tylko kulinarne lenistwo. U mojej demencja spowodowała, że przestała "umieć" jeść. Zapomniała po prostu, jak się żuje i przełyka. To był horror. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń